niepotrzebne zakupy

Są takie rzeczy i produkty, które zawsze masz w domu. Ma jej też twoja sąsiadka, mama i siostra. A co jeśli wcale nie musisz ich kupować? Jeśli bez nich doskonale się obejdziesz, a przy okazji zaoszczędzisz pieniądze? Ja też kiedyś kupowałam np. ręczniki papierowe. Aż któregoś razu zniknęły w niewyjaśnionch okolicznościach za sprawą mojego starszego syna Aleksa. Przez kilka dni nie miałam okazji, żeby pójść do sklepu i uzupełnić braki i w taki właśnie sposób przekonałam się, że wcale nie są mi one niezbędne. Tak samo jest z innymi rzeczami, na które niepotrzebnie wydajemy pieniądze, a których brak wcale nie będzie dla nas niewygodny. To mój sposób na oszczędzanie na codziennych zakupach.

Oto lista rzecz i produktów, z których kupowania zrezygnowałam:

  1. Ręczniki papierowe. Nasze mamy i babcie ich nie miały, prawda? Zamiast ręczników używam po prostu ścierki albo szmatki, którą wystarczy wysuszyć lub wyprać i można użyć ponownie. Za to zużyte papierowe ręczniki lądują w koszu, zwiększając ilość śmieci. Używam ich jedynie do mycia okien.
  2. Pronto lub inny spray do czyszczenia mebli. Nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam produkkt tego typu, musiało to być lata temu. Kurze wycieram ścierką z mikrofibry, ewentualne zabrudzenia wilgotną szmatką. To w zupełności wystarcza.
  3. Odświeżacze powietrza. Okej, czasami kupuję takie w spreju do kibelka, zazwyczaj kiedy przez kilka dni będę miała gości, żeby każdy mógł korzystać z toalety bez krępowania się. Ale te wszystkie zapachy do gniazdek lub automatyczne psikacze mało tego, że nie są potrzebne, to są wręcz szkodliwe. Wdychanie ich źle wpływa na nasze zdrowie, a nawet może spowodować śmierć. Serio. Tak jest napisane na puszce Airwick Pure. Dlatego lepiej zrezygnować z kupowania takich odświeżaczy.
  4. Kostki do toalet. Utrudniają mycie muszli klozetowej i tak naprawdę to tylko siedlisko bakterii. Wolę wrzucić specjalne krążki do spłuczki, najlepiej bezbarwne, dające „odświeżający” zapach z kibelka.
  5. Płyn do mycia szyb. Dużo bardziej ekonomiczną opcją jest mieszanka octu i wody w proporcji 2 łyżki stołowe octu na szklankę wody.

 

Staram się być świadomym konsumentem i nie dać się nabrać specom od marketingu, że coś jest mi naprawdę niezbędne. Nie przekonuje mnie też fakt, że jestem tego warta 😉 Szanuję swoje pieniądze oraz czas i nie chcę ich poświęcać na niepotrzebne zakupy. Wolę je spędzić w przyjemniejszy sposób 🙂

 

Written by NormalnaPaniDomu

Leave a Comment